Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miesiąc w obrazkach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miesiąc w obrazkach. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 maja 2017

Kwiecień w obrazkach

Kwiecień w Waszyngtonie to jeden z najpiękniejszych okresów. Wszystko kwitnie, zieleni się, a zdjęcia robią się same. Zresztą sami zobaczcie.

Cherry Blossom








Moja droga do pracy






poniedziałek, 7 listopada 2016

Wrzesień i październik w obrazkach

Ostatnio jestem dość zajęta - i nową pracą i podróżowaniem. Nie ma czasu na aktualizowanie bloga tak często jak w zeszłym roku. Dzisiaj troszkę nadrabiam zaległości i zapraszam Was na zbiorcze zestawienie zdjęć z września i października.

Wrzesień to w Waszyngtonie jeszcze pełnia lata, korzystaliśmy więc z pięknej pogody i spędzaliśmy czas w plenerze ile się dało.



Momentami było nawet za gorąco i wtedy staraliśmy się nadrabiać zaległości w muzeach. Tym razem wybór padł na Muzeum Sztuki.




Po prawie dwóch miesiącach spędzonych w Europie nadrabialiśmy też towarzyskie zaległości i spotkaliśmy się ze znajomymi w Chinatown.




Październik upłynął mi pod znakiem podróży - najpierw odwiedziłam Nowy Meksyk, później Wielki Kanion oraz, już kolejny raz - Nowy Jork. 


O mojej wyprawie do Albuquerque już pisałam, na post o Wielkim Kanionie i Nowym Jorku jeszcze przyjdzie czas. Uwielbiam odkrywać nowe miejsca, ale nawet mnie taki intensywny miesiąc trochę zmęczył. Listopad będzie trochę spokojniejszy, co nie znaczy oczywiście, że nic nie będzie się działo. Wspaniałego miesiąca wszystkim!

sobota, 3 września 2016

Lato w obrazkach

Przez ostatnie trzy miesiące właściwie nic się na blogu nie działo, raz że na jakiś czas zrobiłam sobie wakacje od internetu, dwa, jakoś nie miałam zupełnie weny by pisać o czymkolwiek. Ale to nie znaczy, że nic się nie działo, wręcz przeciwnie. Zapraszam Was na małe lata.

Czerwiec rozpoczeliśmy od nadrabiania zaległości w odwiedzaniu waszyngtońskich muzeów. Wybór padł na znajdującą się nieopodal Białęgo Domu Galerię Renwick. Naszą uwagę zwróciły przede wszystkim trzy duże instalacje - góry, gniazda i tęcza. Nie są to oczywiście oficjalne tytuły tych dzieł, bo każdy moze interpretować je w dowolny sposób.





Jednego z odrobinę chłodniejszych wieczorów wybraliśmy się na spacer po National Mall, by podziwiać zachód słońca.



Lato w DC było (i wciąż jest) upalne i wilgotne. W poszukiwaniu ochłody udaliśmy się na kajaki i odwiedziliśmy ogród botaniczny.



Upał nie odpuszczał przez niemal cały czerwiec i kilka pierwszych dni lipca. Na niebie próżno było szukać chmur. Niestety w dniu, gdy taka pogoda przydałaby się najbardziej, waszyngtońska aura spłatała nam niezłego figla. Czwartego lipca, kiedy Amerykanie świętują swój Dzień Niepodległości lunął deszcz, a cumulusy skutecznie załoniły niebo nad Nationall Mall, a przy okazji zamieniły pokaz fajerwerków w kolorową burzę.




Zaraz po wielkim święcie Amerykanów ruszyliśmy do Europy odwiedzić rodzinę i przyjaciół. Ach jak dobrze było znów znaleźć się na Starym Kontynencie.


W sierpniu wróciliśmy do Stanów i też było intensywnie. Przygotowywanie zajęć na kolejny rok szkolny, wizyta Mamy i wspólna z Nią podróż do Filadelfii i Nowego Jorku, weekendowe wypady...



Wakacje powoli się kończą, lato i upały wcale niekoniecznie. Zobaczymy, co przyniesie wrzesień. Wspaniałego miesiąca wszystkim :)

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Maj w obrazkach

Chyba mogę spokojnie powiedzieć, że maj to mój ulubiony miesiąc w roku. Zazwyczaj jest już ciepło, ale nie za ciepło, do tego zielono, a w powietrzu unosi się piękny zapach kwitnących kwiatów. Pewnie zauważyliście, że w poprzednim miesiącu na blogu nie było zbyt wiele postów, a i to podsumowanie jest dość mocno spóźnione. Ale działo się, oj działo - wycieczka do Chicago, świętowanie naszej rocznicy, dni otwarte ambasad, podwójne urodziny w Nowym Jorku, a na koniec jeszcze rozmowy w sprawie nowej pracy. Postaram się jak najszybciej napisać Wam o tych najważniejszych przygodach, a tymczasem zapraszam na szybki przegląd miesiąca.

Maj przywitaliśmy w deszczowym i mglistym Chicago. Pogoda nie dopisała, ale mimo to wyprawę można zaliczyć do udanych.

Chicago deszczowe...
... i mgliste.
Amerykańskie sklepy z pamiątkami jak zwykle zaskakują ciekawymi gadżetami, tutaj temperówka w kształcie Willis Tower.
Nie zabrakło polskich akcentów, w wielu miejscach można było znaleźć napisy w naszym pięknym języku.
The Bean, a oficjalnie Cloud Gate, czyli coś dla miłośników fociasków. Pozdrowienia dla Marty ;)
Jak widać Fasolka cieszy się dużą popularnością.
Przez weekend pogoda niezbyt sprzyjała, za to oczywiście w poniedziałek rano, gdy wracaliśmy do Waszyngtonu, na niebie nie było ani jednej chmurki... 
W ogóle chyba poprzedni miesiąc był bardzo podróżniczy, bo oprócz Wietrznego Miasta odwiedziliśmy pobliską Alexandrię, Nowy Jork, a nawet objechaliśmy świat dookoła w jeden dzień (więcej o tym tutaj).

Niedzielne popołudnie w Alexandrii:

Brzeg rzeki Potomac
Urocza uliczka
Selfie z ratuszem
Nowy Jork, naprawdę wciąż nie mogę uwierzyć, ze jeszcze niedawno byłam tak sceptycznie nastawiona do tego miasta.

Widok na Empire State Building
Central Park w całej okazałości
Czerwiec zapowiada się nieco spokojniej, więc mam nadzieję, że uda się nadrobić zaległości na blogu. Wspaniałego miesiąca wszystkim!

sobota, 30 kwietnia 2016

Kwiecień w obrazkach

Moi drodzy!

Jak już Wam pisałam często mam zdjęcia, wspomnienia, przemyślenia, którymi chciałabym się z Wami podzielić, ale nie są one na tyle obszerne, by rozpisywać się na cały post. Miesiąc temu postanowiłam wystartować z cyklem "miesiąc w obrazkach" i dziś zapraszam Was na kolejną odsłonę.

Początek kwietnia zastał mnie w Las Vegas, dlatego na początek kilka ciekawostek z tego miejsca. Zastanawialiście się kiedyś co znajduje się po drugiej stronie znaku "Welcome to Fabulous Las Vegas"? Bo ja tak! I gdy kolejka ustawiała się po tej bardziej znanej stronie, ja postanowiłam cyknąć fotkę z innej perspektywy. I proszę bardzo, oto ona:


Nie może zabraknąć również zdjęcia z krainy błyskawicznych ślubów. I chociaż pewnie wielu z Was z dystansem podchodzi do pomysłu zawierania związku małżeńskiego w taki sposób, to któż z nas nie marzył w wirze weselnych przygotowań, by wszystko było tak proste i szybkie jak właśnie w Las Vegas.


Pewnie nie wszyscy wiedzą, ale Las Vegas to jedna z głównych baz wypadowych na wycieczki do Wielkiego Kanionu. Spacerując pomiędzy hotelami na każdym kroku możemy spotkać agencje turystyczne reklamujące jednodniowe wycieczki do tego Parku Narodowego, a także wyprawy helikopterem, by zobaczyć kanion z przestworzy. Nie skusiliśmy się, ale podczas lotu powrotnego do DC czekała na nas niespodzianka. Okazało się, że widok na Wielki Kanion wliczony jest w cenę biletu. 


Po powrocie do Waszyngtonu czekała na nas piękna wiosna, która w sumie przybyła do nas jeszcze w poprzednim miesiącu, ale była dość kapryśna. Po pierwszym tygodniu kwietnia pogoda się ustabilizowała i jest naprawdę pięknie.




Korzystając z pięknej aury staraliśmy się spędzać czas aktywnie i na świeżym powietrzu. Wybraliśmy się na rowerach do Parku Stanowego Great Falls, odwiedziliśmy wyspę Roosvelta na Potomaku, a także Zoo i Ogród Biskupa przy Katedrze Narodowej.

Odpoczynek po dotarciu do Great Falls
Motyle w Parku Stanowym
Wizyta na wyspie Roosvelta
Ogrody Biskupa
Dwonki przy Katedrze
Piękne flamingi drzemiące w zadziwiających pozycjach
Kazuar - ptak, który wygląda jakby miał irokeza z kawałka deski
Czas pomiędzy wypadami umilało nam oglądanie serialu House of Cards, do którego przymieraliśmy się już od dawna. Akcja dzieje się w Waszyngtonie, wiec czuliśmy się niejako w obowiązku by chociaż sprawdzić czy nam się spodoba. Nie mogliśmy również przegapić pierwszego odcinaka nowego sezonu Gry o tron. Jeśli macie dobry wzrok, to w jednej ze scen wypatrzycie kuzyna Borjy - Salvę, który załapał się na statystę.


Niemałą radość sprawiło mi także znalezienie w amerykańskim sklepie polskiej kiełbasy. Mniam!


Tak patrze i patrzę i nadziwić się nie mogę, że tyle zdjęć z tego miesiąca, szczególnie, że przez dwa tygodnie nie miałam telefonu, a więc i także aparatu. Moje przygody ze smartfonami w szczególny sposób przypominają mi o ludzkiej uczciwości i dobroci. W zeszłym roku w Polsce dwukrotnie zostawiłam telefon w miejscach publicznych i dwukrotnie do mnie wrócił. Już w Stanach zaraz po przyjeździe wkładając nową kartę sim uszkodziłam telefon do tego stopnia, że nie dało się go używać. Kilka dni później dostałam nowy w prezencie od mojego przyjaciela, który okazyjnie kupił kilka egzemplarzy w Chinach. I wreszcie dwa tygodnie temu upuściłam telefon ekranem do dołu. Poskarżyłam się mojemu nauczycielowi angielskiego, a on przy okazji następnej lekcji sprezentował mi nowego smartfona, którego odziedziczył po znajomej, która już go nie używa. Wzruszyłam się, nie powiem, bo zawsze mnie wzrusza jak ktoś okazuje mi bezinteresowne dobro.

I tym pozytywnym akcentem kończymy kwiecień. Teraz czas na maj! Najlepszy miesiąc pod słońcem :)