Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Utah. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Utah. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Park Narodowy Zion

Park Narodowy Zion to drugi z cudów natury, który odwiedziliśmy w Utah. Stan ten w większości zamieszkany jest przez mormonów i to oni właśnie nadali parkowi nazwę, która oznacza po prostu Syjon. Nazwa to niezwykle trafne, pobyt w tym pięknym miejscu to doświadczenie tak wspaniałe, że aż mistyczne. 



Wrażenie robią przede wszystkim strome góry wznoszące się nawet ponad dwa i pół tysiąca metrów nad poziom morza. Uroku dodają drzewa i krzewy na skalistych zboczach, których korzenie muszą przebijać się przez twarde warstwy, by dotrzeć do szczelin, w których gromadzi się woda. 



Rośliny rosnące na tak trudnym terenie są żywym dowodem na to, jak wspaniała i silna jest przyroda. Przy odrobinie szczęścia w parku można spotkać dzikie zwierzęta, nam udało się zobaczyć kozice.



Park Narodowy Zion można zwiedzać nie tylko osobiście, ale też wirtualnie. Jeśli więc mało Wam zdjęć, a podróż za ocean nie wchodzi w grę, to zapraszam tutaj http://zion-park.untraveledroad.com/

czwartek, 14 kwietnia 2016

Park Narodowy Bryce Canyon

Jak się łatwo można domyślić Park Narodowy Bryce Canyon kanionem wcale nie jest ;). Przez malowniczą dolinę nie przepływa bowiem żadna rzeka, co teoretycznie powinno mu uniemożliwiać pretendowanie do tego miana. Jak widać jednak, definicja kanionu swoje, a nazwa parku swoje. Nie będziemy się nad tym rozwodzić, wszak róża pod inną nazwą byłaby tak samo piękna, nieprawdaż?



A skoro już jesteśmy przy temacie piękna to muszę Wam wyznać, że Bryce Canyon to jedno z najpiękniejszych miejsc jakie do tej pory widziałam. Gdyby nie ograniczenia czasowe i pogodowe (było naprawdę zimno!) mogłabym godzinami wpatrywać się w niesamowite formacje skalne. Chociaż nie powinnam w zasadzie narzekać na niską temperaturę, wszak gdyby nie ona nie byłoby w ogóle co oglądać.




To właśnie niska temperatura, a właściwie codzienne jej wahania powodują naprzemienne zamarzanie i odmarzanie wody w szczelinach skalnych. Zmieniająca stan skupienia woda powiększa swoją objętość i rozsadza wapienne skały, dzięki czemu powstają widowiskowe formacje, wśród nich iglice, zwane przez okolicznych mieszkańców "hoodoos" Jak tłumaczył nam przewodnik, w języku Indian zamieszkujących niegdyś tereny "kanionu" "hoodoo" oznacza po prostu człowieka. Trzeba przyznać, że rzeczywiście coś w tym jest, bo kształt iglicy przywołuje na myśl zarys ludzkiej postaci i z łatwością można sobie wyobrazić, że spoglądamy właśnie na skalne ludki, stojące ciasno jeden obok drugiego.



Żadne zdjęcia, a tym bardziej opisy nie oddadzą jednak piękna tego niezwykłego miejsca. Nie-kanion Bryce Canyon wypełniony hoodoos we wszystkich odcieniach pomarańczy, różu i czerwieni trzeba po prostu obejrzeć osobiście.